Wydrukuj tę stronę

Wyjątkowa JA czyli o Twoim prywatnym szczęściu i spełnieniu...

Patrzę tak czasami na Was - tych wszystkich, z którymi mam do czynienia zarówno zawodowo, jak i prywatnie - i zastanawiam się, dlaczego tak rzadko walczymy o swoje... "Swoje" szeroko pojęte - swoje zadowolenie z życia,  swoją wolność stanowienia o sobie i wypowiadania swoich poglądów, swoją radość z wykonywanej pracy, swoje gusty w doborze stroju, wyborze potraw, które nam smakują, swoją chęć lub niechęć do czynności, które wykonujemy... Zamiast tego nie tylko sami staramy się zwalczyć swoją indywidualność,ale również wymagamy tego od naszego otoczenia - od naszych bliskich, dzieci, przyjaciół, kolegów w pracy..Wywieramy w ten sposób nacisk zarówno na siebie samych, jak i na masze otoczenie, próbując wszystkich zrównać do jednej...masy, rzeszy, tłumu..

Indywidualność jest naszą wrodzoną cechą. Po prostu każdy z nas jest inny. Tak, jak nie ma 2 osób o identycznych odciskach palców, tak samo nie ma identycznych ludzi. Mamy różne gusty, poglądy, podejście do mody, lubimy różne rzeczy, potrawy, kolory...Wymieniać można by w nieskończoność, ale wcale nie chodzi tu o to, żeby bawić się w wyliczanki. Chodzi o to, żeby brać to pod uwagę w naszym codziennym życiu.

Jak sądzicie, jak długo można udawać kogoś innego, niż się jest w rzeczywistości. Jak długo można udawać, że podobają mi się filmy akcji, bo ON je lubi... Jak długo można udawać, że interesują mnie spotkania z jej znajomymi i regularne wspólne wyjścia na piwo. Jak długo można udawać, że ta konkretnie praca jest szczytem moich marzeń.... 

Udawanie rodzi sytuacje stresowe, bo jest to działanie wbrew sobie. Stres psuje radość życia i poczucie szczęścia. Niszczy też powolutku nas samych, bo co słabsi z Was zaczynają się zastanawiać - co ze mną jest nie tak - przecież wszyscy znajomi zazdroszczą mi: tego chłopaka, tej dziewczyny, tej pracy, mojej (wypracowanej) figury... 

Niezadowolenie z zapędzenia się w kozi róg spełniania cudzych oczekiwań, dopasowywania się na siłę, udawania kogoś, kim się nie jest, rodzi frustrację a z czasem przeradza się w stan chorobowy. Bo brak poczucia szczęścia to nie-szczęście... 

A teraz zastanówcie się przez chwilę, co właściwie stałoby się, gdybyście po prostu byli sobą....Pozwolili sobie na pokazanie swojego prawdziwego JA. 

Wiem, każdy natychmiast powie, że to egoizm. Myślenie o sobie, dążenie do zaspokajania swoich dążeń, urzeczywistniania marzeń, stawiania na siebie i swoje szczęście... Pewnie trochę tak. Ale czy nie-szczęśliwa JA, potrafię dać szczęście komukolwiek? Żeby coś komuś dać, trzeba to mieć.

I koniec. Kropka. Sami zastanówcie się nad resztą. Czy warto zawalczyć o swoje JA.  Indywidualność, Wyjątkowość. Szczęście.