Czy jestem przeklęta?

Do napisania tego artykułu skłoniło mnie jedno ze spotkań, jakie miałam w minionym tygodniu. Zgłosiła się do mnie pani, która szuka pomocy - ale nie dla siebie, tylko osoby ze swojej rodziny.

W trakcie rozmowy opowiedziała mi smutną i prawie niewiarygodną historię człowieka, który od chwili swoich narodzin zmaga się z przeróżnymi kłopotami i trudnościami. Począwszy od szeregu bardzo ciężkich chorób w wieku niemowlęcym ( dziecko urodziło się w pełni zdrowe i silne), poprzez szereg kłopotów ( w tym poważnych ) w wieku szkolnym, aż po trudne do wytłumaczenia wydarzenia ostatnich lat, które diametralnie zmieniły życie dobrze zapowiadającego się młodego człowieka, który przez niezrozumiałe i ogólnie kompletnie pozbawione sensu czyny, stracił dobrą pracę, rozwijającą się karierę oraz niedawno założoną rodzinę...

Jego życie jest pasmem tak niezrozumiałych i na pierwszy rzut oka pozbawionych sensu wydarzeń i sytuacji, że nie da się wytłumaczyć ich w żaden normalny, zdroworozsądkowy sposób.

Klątwa to brzmi groźnie...I jest groźna.Klątwa to nic innego jak przekazanie negatywnej energii w intencji zaszkodzenia osobie, przeciwko której działanie to jest skierowane.... Brzmi w sumie niewinnie, ale jej skutki już takie niewinne nie są... Energia ta sprowadza na nas nie tylko ciągle prześladującego nas pecha, którego nie możemy przełamać, ale też różne dolegliwości zdrowotne, uzależnienia a nawet w skrajnych przypadkach śmierć.

Pewnie niejedno z Was uśmiechnie się w tej chwili i stwierdzi, że przesadzam...Kochani, niestety nie przesadzam, a w swojej praktyce pomocy Wam miewałam już do czynienia ze skutkami klątwy...

Słowa mają moc .  Mogą sprawiać nam radość, mogą przynosić ból - zależy od intencji mówiącego. Napiszę o tym wkrótce, bo często sami nie zdajemy sobie sprawy z tego, jaki mamy wpływa na innych...

Słowa wypowiedziane w formie klątwy mają działanie potężne. Wyraźny zamiar skrzywdzenia drugiej osoby oraz wypowiedziane w tej intencji słowa - szczególnie poparte odpowiednimi rytuałami - tworzą pewną formę istnienia, które od chwili jej realizacji wpływa destruktywnie na życie osoby tą klątwą dotkniętej...

Klątwa nigdy nie powstaje nieświadomie. Zawsze musi być wyrazem "chcenia" człowieka i musi zostać wypowiedziana w celu zaszkodzenia drugiej osobie. Dlatego mówimy o "rzucaniu" klątwy. To świadomy atak na drugiego człowieka - i jak każdy taki krzywdzący czyn podlega karze. Czasami od razu, czasami później - zawsze musimy zapłacić za zło, które wyrządzamy. Nie wierzcie więc zapewnieniom tzw. czarownic, które "zabezpieczają" Was przed skutkami klątwy, którą rzucają w Waszym imieniu. 

Wszystko, co robimy wywiera na nas energetyczne piętno. Każdy nasz uczynek - dobry czy zły - wraca do nas jak bumerang. Dobry w postaci dobra - zły w postaci zła. Rzucona klątwa wiąże nas skutecznie z osobą, której chcemy zaszkodzić więzami karmicznymi, tworząc dług karmiczny. Dług musi być oddany - czyli my sami również dotknięci będziemy skutkami tej klątwy. Może to proste stwierdzenie trafi do przekonania tym z Was, którzy - co dla mnie jest naprawdę dziwne w dzisiejszych czasach - ciągle jeszcze noszą się z zamiarem zemsty na drugim człowieku poprzez narobienie mu kłopotów. 

Klątwa tym różni się od uroku, że do jej rzucenia potrzebne jest - oprócz świadomej chęci zaszkodzenia - coś należące do ofiary - klątwa ma wtedy swobodny dostęp do pola energetycznego ofiary. Niestety, wystarczy samo zdjęcie, żeby już narobić komuś kłopotów....Niektórzy tzw. czarodzieje, podczas rzucania klątwy zabijają zwierzęta, żeby stworzyć silniejszą mroczną energię, którą kierują na wybraną osobę.

Klątwa może zostać rzucona profesjonalnie, przez osoby, które zajmują się tzw. czarną magią, lub w porywie silnych emocji również przez osoby, które na co dzień w ogóle się tym nie zajmują, ale pod wpływem silnej rozpaczy, nienawiści lub innych bardzo mocnych negatywnych emocji życzą komuś zguby a nawet śmierci. I co prawda takie klątwy są słabsze, ale jeśli nie oczyszczamy regularnie naszej aury, mają moc niszczenia naszego ciała eterycznego, wystawiając nas na choroby, kłopoty i czyniąc nas podatnymi na nałogi.

Poprzez osoby, które dotknięte są profesjonalną klątwą nie może przepływać życiowa energia. Jej czakry ziemi i nieba są całkowicie zablokowane, co powoduje najpierw wyobcowanie a potem coraz większe problemy natury emocjonalnej, psychicznej aż do śmierci ( często przez samobójstwo) włącznie.

Naprawdę ciężką klątwę trudno jest usunąć. Na szczęście w dzisiejszych czasach takie klątwy są już rzadkością. Większa część praktyk czarnej magii jest łagodniejsza, więc mamy szansę taką klątwę ściągnąć, poprzez kilkudniowy rytuał zdejmowania klątwy.

Poniżej podaję Wam, jakie są najczęściej spotykane objawy rzuconej klątwy:

- długotrwała nerwowość, niepokój i lęk, brak poczucia bezpieczeństwa

- niespokojne sny, z czasem przechodzące w kłopoty z zasypianiem - nocne poty, czasami moczenie się;

- świadomość bycia osaczonym - na dalszym etapie działania klątwy przeświadczenie o byciu śledzonym przez cieniste postacie;

- uciążliwe, początkowo drobne wypadki, które z czasem nasilają się a ich niebezpieczeństwo wzrasta ( np. ciągłe wypadki, stłuczki samochodowe);

- odsuwanie się od ludzi, konflikty w domu i pracy:

- głęboka depresja, na dalszym etapie działania klątwy przechodząca w psychozy, nerwice;

- uporczywe bóle brzucha, stawów, głowy, pleców;

- na dalszym etapie ciężkie choroby bez przyczyny, utrata wagi ciała, obniżona temperatura ciała, biegunki bez przyczyny.

- na dalszym etapie - autodestrukcja - szybka jazda autem, zabawy bronią lub ostrymi narzędziami, samookaleczenia, przypadkowy seks bez zabezpieczenia.

Naturalnie nie wszystkie wymienione objawy muszą wystąpić równocześnie, żeby zdiagnozować klątwę. Wystarczą jednak minimum 3 z nich, żeby podejrzewać istnienie klątwy lub uroku ( o którym napiszę następnym razem). 

Nie dajmy się zwieść jednej rzeczy - a mianowicie przekonaniu, że w Waszym życiu/otoczeniu po prostu nie ma osoby, która mogłaby aż tak bardzo źle Wam życzyć, żeby rzucić na Was klątwę. Przypominam Wam o istnieniu czegoś takiego jak klątwy rodowe działające do 7 pokolenia... Dodam jeszcze, że większość osób, które w dzisiejszych czasach są pod wpływem klątwy, "przyniosły" ją ze sobą z poprzednich wcieleń. Mocna, profesjonalnie rzucona klątwa nie umiera mianowicie  z naszym ciałem, tylko dotyka naszą duszę i działa tak długo, dopóki nie zostanie zdjęta...Niestety..

Na pocieszenie dodam, że w 90% przypadków klątwę udaje się zdjąć już podczas pierwszego rytuału. Bardziej oporne klątwy zdejmujemy za 2-3 razem. A życie nabiera w tym momencie blasku:)