Rytuał namiętności w związku

Przypuszczam, że nie odkryję Ameryki stwierdzeniem, że codzienne, szare życie rzadko sprzyja pielęgnowaniu miłości. Nic dziwnego, że pociąg seksualny w związku z czasem słabnie i...pojawiają się problemy. Bo nagle okazuje się, że pociąga nas ten sympatyczny pan, który codziennie rano tak ciepło mówi nam dzień dobry...No a ta Anka, która jest właściwie kompletnie zwykłą dziewczyną, ma całkiem seksowne..nogi, nie wspominając o innych kobiecych atrybutach.

Każdy związek przechodzi wzloty i upadki. Każdy dłużej trwający związek staje się po pewnym czasie stabilny, czyli...nudny. I to dla obu stron - to nie jest tylko kłopot mężczyzn, którzy podobno oglądają się za każdą spódniczką. Cóż, ktoś te spódniczki nosi, więc... Jak wiadomo do tanga trzeba dwojga...

Co więc robić, żeby nasz związek nie poddał się upływowi czasu, prozie codziennych spraw do załatwienia, patynie czasu i faktowi, że znamy tego naszego partnera od podszewki czyli łącznie z tymi jego najbardziej rozciągniętymi i z lekka poszarzałymi..kalesonami;)

Naturalnie jeśli między pieluchami/lekcjami z dziećmi/zakupami, gotowaniem i wynoszeniem śmieci uda nam się wykrzesać chęci i siły na kolację przy świecach, czy wyjście do kina/wyjazd na weekend - to super i to naprawdę pomaga wprowadzić trochę "życia" w nasze życie uczuciowo - erotyczne. Ale jak często mamy na to ochotę? Jak często udaje nam się opanować zniechęcenie i przejść do porządku dziennego nad ukrytymi ( lub co gorsza NIE) pretensjami i żalami do partnera i zmusić się do zorganizowania wspólnego wieczoru/wyjazdu?

Sama wiem, jak to wygląda - i z punktu widzenia 30-letniej małżonki spokojnie potwierdzę: RZADKO!!  A "świat w krąg ci roztacza uroki swe...i prosi żeby brać"... o czym wiedział już inż.Karwowski:)) No i czasami bierzemy coś, co do nas nie należy, nie myśląc o konsekwencjach.

Zamiast leczyć skutki - przeciwdziałajmy. Zdecydujmy się od czasu do czasu na rytuał namiętności - na przywołanie uczuć, które kiedyś nas łączyły, na odświeżenie pożądania i wprowadzenie ognia do naszego...łóżka. Tak, żeby okazało się, że nawet w małżeństwie z kilku-/kilkunastu- czy kilkudziesięcioletnim stażem można jeszcze przeżyć coś fajnego/zwariowanego/ zapierającego dech w piersiach.... Czego Wam życzę z całego serca:)))